PLS: dramatyczny mecz w Bełchatowie, mistrz lepszy od wicemistrza

BOT Skra Bełchatów pokonała na własnym boisku Jastrzębski Węgiel 3:2 w szlagierowym spotkaniu 2. kolejki Polskiej Ligi Siatkówki. Tym samym jastrzębianom nie udało się zrewanżować za przegraną w finale ligi w ubiegłym sezonie.

Niezwykle wielu emocji dostarczyło spotkanie dwóch siatkarskich drużyn, uważanych za najlepsze w kraju. Mecz BOT Skry z Jastrzębskim Węglem określano mianem hitu pierwszej rundy fazy zasadniczej i jak się okazało, było to określenie jak najbardziej trafne.

Bełchatowianie rozpoczęli spotkanie z Bartłomiejem Nerojem w pierwszej szóstce. Młody rozgrywający występował w nietypowej dla siebie roli środkowego. Trener Daniel Castellani z konieczności wystawił Neroja na tej pozycji, gdyż dwaj nominalni środkowi - Bułgar Ewgeni Iwanow i Radosław Wnuk - mają kłopoty zdrowotne.

Początek meczu był dość spokojny a gra nie stała na najwyższym poziomie. Skra zdołała odskoczyć na dwa punkty dzięki asowi serwisowemu Neroja (5:3). W dalszej części spotkania zawodnicy obu zespołów popełniali sporo błędów w ataku, a dwupunktowy dystans mięzdy nimi utrzymywał się przez dłuższy czas.

Dopiero dzięki świetnemu blokowi Daniela Plińskiego na Piotrze Gruszce jastrzębianie wyrównali (12:12), a chwilę później za sprawą asa serwisowego Dawida Murka wyszli na minimalne prowadzenie. Gdy z pojedynku dwóch najlepszych polskich atakujących - Mariusza Wlazłego i Grzegorza Szymańskiego, górą wyszedł ten drugi popisując się udanym blokiem, goście prowadzili już 19:17. Ich przewaga po chwili wzrosła do trzech oczek po skończonym przez Murka kontrataku.

W końcówce seta rozgrywający Jastrzębskiego Węgla Nikołaj Iwanow dużo piłek kierował do skutecznego Łukasza Kadziewicza, jednak mimo dobrej gry reprezentacyjnego środkowego Skra zdołała wyrównać. Najpierw asową zagrywką popisał się Wlazły, potem błąd popełnił Szymański i zrobiło się po 23. Chwilę wcześniej nieszczęśliwie stanął fiński środkowy Skry Janne Heikkinen i wydawało się, że skręcił nogę, ale na szczęście dla gospodarzy był w stanie kontynuować grę.

Decydujące o losach seta piłki na swoją korzyść rozstrzygnęli jastrzębianie - przy stanie 25:24 dla nich Wlazły uderzył w aut i pierwszego seta wygrali właśnie oni.

Druga partia była równie wyrównana i bardzo ciekawa. Na samym początku punkt zagrywką zdobył Kadziewicz (4:2 dla gości), później Szymański skończył kontrę po obronie ataku wciąż utykającego Heikkinena (4:7). Jednak w środkowej części seta Skra wyrównała, a po ataku Szymańskiego w aut wyszła na prowadzenie 15:14. W tym okresie gry gospodarze nie grali zbyt dobrze, ale ich rywale popełniali bardzo dużo błędów.

Skra osiągnęła już dwa punkty przewagi (18:16). Goście szybko wyrównali, bowiem pomylił się Wlazły uderzając w ataku w antenkę (19:19). Potem “Szampon” został zablokowany przez Plińskiego i na prowadzenie wyszli gracze Jastrzębskiego Węgla.

Ich jednopunktowa przeaga utrzymywała się bardzo długo. W końcówce mieli kilka piłek setowych, jednak nie potrafili ich wykorzystać. Skuteczniejsi okazali się natomiast zawodnicy Skry - najpierw po ataku Neroja z przechodzącej to oni mieli setbola, a potem młody Australijczyk Igor Yudin uderzył w aut i gospodarze wygrali 30:28.

Przed trzecim setem w zespole Skry Krzyszotfa Stelmacha zmienił Kanadyjczyk Dan Lewis. To właśnie on rozpoczął partię dobrym atakiem, a poźniej także spisywał się świetnie. Skra szybko osiągnęła dużą przewagę. Od stanu 4:1 kolejno Kadziewicz zaatakował w aut, Gruszka skończył przechodzącą piłkę, Szymański zahaczył taśmę i piłka po jego zbiciu wylądowała poza boiskiem, i znów dał o sobie znać Gruszka popisując się doskonały blokiem. Tak więc na pierwszą przerwę techniczną gospodarze schodzili prowadząć 8:1.

Trener Ryszard Bosek dokonał wówczas kilku zmian. Na boisku pojawili się młodzi Mateusz Gorzewski (za Pawła Siezieniewskiego) oraz Michał Kamiński (za Szymańskiego). Grali nieźle, ale przewaga Skry cały czas była bezpieczna. Od stanu 16:7 jastrzębianie zdobyli co prawda cztery kolejne punkty, w dużej mierze dzięki dobrej grze Kamińskiego, ale potem wszystko wróciło do normy, czyli do dominacji Skry.

Jeszcze w końcówce Heikkinen zatrzymał blokiem Plińskiego (21:13), a błędy Iwanowa w rozgraniu były coraz liczniejsze. Ostatni punkt w secie zdobył ten, który go otworzył - Dan Lewis, dając Skrze wygraną 25:15.

Czwarta odsłona ułożyła się zupełnie inaczej. Tym razem to goście, którzy powrócili do swojego wyjściowego ustawienia, dyktowali warunki gry. Prowadzili już 5:1 i 11:6. Niezwykłą skuteczność prezentował Grzegorz Szymański, a zawodnicy trenera Castellaniego popełniali sporo błędów w ataku.

W środkowej części seta przewaga Jastrzębskiego Węgla jeszcze wzrosła - Siezieniewski zablokował Wlazłego, a chwilę później Kadziewicz zatrzymał atak Heikkinena. Wówczas ekipa trenera Boska wygrywała już 14:7.

Później moment dekoncentracji kosztował jastrzębian utratę kilku punktów i z dużej przewagi zrobiło się tylko 17:14. W tym okresie Skra powróciła bowiem do dobrej gry blokiem, w końcu gospodarzom udało się zatrzymać Murka i Szymańskiego. Tylko na chwilę, gdyż później ci gracze znów byli bardzo skuteczni.

Siezieniewski dobrze grał blokiem i najpierw w pojedynkę, a potem do spółki z Kadziewiczem, zatrzymał dwukrotnie Wlazłego. Heikkinen pomylił się w ataku i było już 22:15 dla gości. Do końca seta niewiele się zmieniło, Jastrzębski Węgiel wygrał 25:18.

Przed piątym setem zmęczenie było ogromne. Stojący w polu zagrywki Daniel Pliński żartobliwie zwrócił się do dziennikarzy z prośbą o tlen. Trzeba było jednak walczyć dalej.

Tie-break w zasadzie od początku należał do Skry. Z pojedynku Wlazłego z Szymańskim częściej zwycięsko wychodził ten pierwszy. Popularny “Gelu” popełnił kilka błędów, raz uderzył w aut, a później przekroczył linię trzeciego metra. Skra prowadziła 7:4 i 12:8. W końcówce atakiem z II linii Gruszka dał swojej drużynie piłkę meczową. Dwie akcje później po zepsutym przez Murka ataku było już po meczu. Skra wygrała 15:10 i cały mecz 3:2.

Spotkanie mistrza z wicemistrzem stało na wysokim poziomie. Zwłaszcza dwa pierwsze sety były niesamowite, wyrównane, zacięte, pełne długich i ciekawych akcji. Potem u obydwu zespołów widać było zmęczenie, dlatego też kolejne partie nie były już tak emocjonujące.

O zwycięstwie Skry zadecydowała lepsza postawa w bloku, mniej błędów w ataku i lepsza zagrywka. Spośród piątki wicemistrzów świata - Wlazłego, Gruszki, Szymańskiego, Kadziewicza i Plińskiego najlepsze wrażenie sprawiał Piotr Gruszka, który świetnie atakował i doskonale spisywał się w bloku. Natomiast nieco poniżej oczekiwań spisali się Kadziewicz i Pliński, którzy wciąż mają wyraźnie problemy z porozumieniem się ze swoim rozgrywającym - Nikołajem Iwanowej, który rozegrał słabe spotkanie.

PLS, 2. kolejka
BOT Skra Bełchatów - KS Jastrzębski Węgiel 3:2 (24:26, 30:28, 25:15, 18:25, 15:10)

BOT Skra: Dobrowolski, Wlazły, Heikkinen, Gruszka, Neroj, Stelmach, Ignaczak (libero) oraz Maciejewicz, Wnuk, Lewis

Jastrzębski Węgiel: Pliński, Murek, Szymański, Kadziewicz, Iwanow, Siezieniewski, Rusek (libero) oraz Yudin, Bednaruk, Gorzewski, Kamiński
wp.pl

Napisz pierwszy komentarz.

Odpowiedź

Musisz być zalogowany aby komentować.