Prasa o meczu z Rosją: Szmal wart złota. Przez Rosję ku medalom!
![]() |
(fot. ) |
Po zwycięstwie polskiej reprezentacji nad Rosją w ćwierćfinale Mistrzostw Świata piłkarzy ręcznych polska prasa rozpływa się w zachwytach nad grą naszej drużyny. Za bohatera spotkania uznano bramkarza Sławomira Szmala, który obronił 4 z 8 rzutów karnych i w całym meczu miał wiele udanych interwencji.
Gazeta Wyborcza - “Polacy w półfinale mistrzostw świata!”
Nieprawdopodobny horror w Hamburgu! Po fantastycznym meczu Polacy pokonali Rosję 28:27 (16:14) i są w najlepszej czwórce mistrzostw świata!
To co działo się w ostatnich minutach tego spotkaniach jest wręcz nie do opisania. Nieprawdopodobna walka, wycieńczeni zawodnicy co chwila padający na parkiet i niesamowity Sławomir Szmal w polskiej bramce, który za swoje interwencje powinien po tym meczu dostać tyle złota ile sam waży.
Akcję meczu (a może całych mistrzostw) biało-czerwoni rozegrali w 59 minucie. Piłka jak po sznurku wędrowała między świetnie grającymi w tym meczu Marcinem Lijewskim i Grzegorzem Tkaczykiem, a decydujący cios potężnym rzutem (on inaczej nie potrafi!) z 9 metrów zadał Karol Bielecki. Potem jeszcze ponad minuta ofiarnej obrony, bezradna szamotanina Rosjan w ataku, zablokowany rzut rozpaczy na trzy sekundy przed końcem i niesamowita eksplozja radości całej polskiej ekipy.
Super Express - “Rzuciliśmy wielką Rosję na kolana!”
Polska - Rosja 28:27. Po 25 latach nasi szczypiorniści znów walczą o medal.
Wielki sukces polskich szczypiornistów. To, o czym do niedawna marzyli jedynie najwięksi optymiści, stało się faktem. Podopieczni Bogdana Wenty są wśród czterech najlepszych drużyn świata. Medal jest tuż, tuż!
Wczorajsza wygrana, choć minimalna, była w pełni zasłużona. Dość powiedzieć, że Rosjanie w całym meczu ani razu nie prowadzili. Główna w tym zasługa Sławomira Szmala, który bronił jak natchniony. Z siedmiu rzutów karnych wyłapał aż cztery! Po wielkich nerwach przyszła kolej na wielką radość.
“Rzeczpospolita - “Polska w półfinale”
W 59. minucie po akcji Mateusza Jachlewskiego i Marcina Lijewskiego bramkę zdobywa Karol Bielecki. Jest 28:27 i Rosjanie, którym wcześniej sześciokrotnie udało się doprowadzić do wyrównania, już wiedzą, że jeżeli nie znajdą sposobu na skruszenie muru pod bramką Sławomira Szmala, prysną marzenia o półfinale.
Na odrobienie strat mają trochę ponad pół minuty. Polacy okazują się pojętnymi uczniami - przez poprzednie sześćdziesiąt minut byli pod rosyjską bramką poniewierani, przewracani, niezliczoną ilość razy musieli zaczynać akcje w ofensywie od nowa. Teraz odpłacają pięknym za nadobne - Rosjanie nie mają w ataku chwili wytchnienia, trwa akcja pod hasłem “za wszelką cenę nie dopuścić do rzutu”.
Sędziowie nie przyglądają się tej bitwie bezczynnie, trzeci raz dwuminutową karę dostaje Rafał Kuptel. To oznacza, że zawodnik płockiej Wisły już w tym meczu nie zagra. Trener Bogdan Wenta wpada we wściekłość, na głowę Kuptela sypią się gromy. Jego koledzy doprowadzą jednak sprawę do końca - porzucie rozpaczy Rosjan piłka odbija się od polskiego bloku i frunie wysoko nad poprzeczką. Szmal, który wcześniej obronił w tym spotkaniu kilka fantastycznych piłek, już nie musi interweniować.
Koniec, po 25 latach biało-czerwoni są w półfinale mistrzostw świata. Wszyscy członkowie naszej ekipy wpadają na parkiet i rozpoczynają taniec radości. Polscy kibice mają łzy w oczach, dwanaście tysięcy Niemców nagradza zwycięzców owacją na stojąco.
Przegląd Sportowy - “Przez Rosję ku medalom!”
Polscy piłkarze ręczni po 25-letniej przerwie zagrają ponownie w półfinale mistrzostw świata. W ćwierćfinale podopieczni trenera Bogdana Wenty pokonali we wtorek w Hamburgu Rosję 28:27 (16:14). Bohaterem meczu był Sławomir Szmal, który obronił pięć rzutów karnych, w tym dwa w samej końcówce tego nadzwyczaj emocjonującego meczu.
Zanim biało-czerwoni zagrają w meczu o konkretny kolor medali, w czwartek (Hamburg, godz. 20.00) czeka ich półfinałowa potyczka z Danią - brązowym medalistą trzech ostatnich edycji ME - która wygrała z Islandią po dogrywce 42:41.
Słowo Polskie-Gazeta Wrocławska - “Szmal wart złota”
Zwycięstwo otworzyło polskim szczypiornistom drogę do medalu mistrzostw świata w niemieckim mundialu. Biało-czerwoni awansowali po niezwykle dramatycznej końcówce pokonali Rosjan
Sławomir Szmal, czyli popularny “Kasa” był bohaterem spotkania - obronił cztery rzuty karne, w tym dwa najważniejsze w samej końcówce meczu. Bramkę na wagę zwycięstwa rzucił Karol Bielecki, a po ostatnim ataku Rosjan piłka odbiła się od Mariusza Jurasika. Nasi grali bez największego walczaka w obronie Artura Siódmiaka, ale drużyna pokazała charakter.
Hamburg okazał się dla nas szczęśliwy, tak jak wcześniej dla Dariusza Michalczewskiego, który odnosił tam sukcesy na bokserskim ringu.
Dziennik: polska piłka ręczna w światowej elicie
Nasi szczypiorniści są sensacją mistrzostw świata. Po pokonaniu Rosji awansowali do najlepszej czwórki na świecie. Ostatni raz tak dobry wynik nasza reprezentacja osiągnęła w 1982 roku. Wtedy zajęła trzecie miejsce. Teraz też ma szanse, żeby wrócić do kraju z medalem.
Wszyscy przecierają oczy ze zdumienia. Fachowcy są pod wrażeniem gry polskiego zespołu. I jednym tchem wymieniają nazwiska naszych piłkarzy ręcznych. Nic dziwnego, bo wielu z nich prezentuje światowy poziom. W bramce rewelacyjnie spisuje się Sławomir Szmal, w defensywie wspierają go Artur Siódmiak, Michał i Bartek Jurecki, wzorcowo rozgrywa Grzegorz Tkaczyk, a w ataku błyszczą Marcin Lijewski, Mariusz Jurasik i Karol Bielecki.
Dziennik Zachodni - “Rosjanie na kolanach”
To było co najmniej tak samo dramatyczne widowisko, jak podczas meczu siatkarzy na MŚ w Japonii, gdzie również mecz z Rosją decydował o awansie do strefy medalowej. Te same emocje, te same chwile zwątpienia, ta sama na koniec eksplozja radości.
Początek wczorajszego spotkania nie wskazywał na to, że będzie aż tak nerwowo. No ale przecież… graliśmy z Rosjanami. Wprawdzie ani razu nie pozwoliliśmy im wyjść na prowadzenie, lecz wielokrotnie w tym meczu był stan remisowy i wiele sytuacji, w których Rosjanie mieli szansę przejąć inicjatywę. W tych momentach sprawy w swoje ręce brał nasz bramkarz Sławomir Szmal. Wyczyniał w bramce cuda, a sam fakt, że w chwilach najwyższego napięcia umiał obronić cztery rzuty karne, świadczy o roli, jaką odegrał w awansie polskiego zespołu. - To był mecz naszego życia - mówił Szmal. - Nigdy jeszcze nie przeżyłem takiego stresu.
Piłkarze ręczni dotychczas przegrywali pod względem popularności z siatkarzami, nie mówiąc już od piłkarzach nożnych. Trzeba było takiej postawy, takiej determinacji i oczywiście takich zwycięstw, by zaczął mówić o nich cały kraj. Może i dla tej dyscypliny zaczyna się w Polsce nowa era?
wp.pl


)